Najlepszy weterynarz z powołaniem

Któregoś dnia, przeżyłam ogromny szok. Szłam akurat na spacer, zamiast jechać autobusem, dla zdrowotności. Chyba było to przeznaczenie, bo nagle w rowie ujrzałam coś niepokojącego. Jakiś kłąb sierści, którzy piszczał i pojękiwał strasznie, jakby chciał na siebie zwrócić uwagę. Podeszłam z niepokojem bliżej i stwierdziłam, że jest to jakiś pies.

Poszukiwania odpowiedniego weterynarza

Weterynarz WawerNie mogłam go tak zostawić na pastwę losu. Wiedziałam, że nie można ruszać zwierząt, ani ludzi, gdy podejrzewamy jakiś uraz, więc tylko podeszłam do niego i dałam mu trochę wody z butelki. Obdzwoniłam w międzyczasie wszystkich weterynarzy jakich znalazłam w wyszukiwarce i tylko jeden weterynarz Wawer od razu rzucił wszystkie swoje obowiązki i przyjechał. Inni albo twierdzili, że nie pracują niestacjonarnie, albo byli w trakcie jakichś zabiegów. Doktor przyjechał tak szybko jak tylko mógł. Obejrzał psa i okazało się, że musiał wpaść w jakąś łapkę na lisy, czy coś takiego. Nie mógł wstać, bo był mocno zraniony. Był to jakiś bezpański pies, bo gdy tłum gapiów się zebrał zobaczywszy samochód weterynarza i zamieszanie, jedna pani powiedziała, że widziała, jak go kiedyś ktoś wyrzucił z samochodu. Nie miał obroży ani nic. Oczywiście obiecałam pokryć całe koszty leczenia psa, mimo, że ten cudowny weterynarz nawet nic ode mnie nie chciał. Od razu zajął się psem, zdjął wnyki i położył na noszach, by przetransportować go do kliniki. Pojechałam razem z nim, bo bardzo przejęłam się losem tego psa.

Nigdy żadne zwierze nie spojrzało na mnie tak z wdzięcznością, jak ten pies, znaleziony przy drodze. Nigdy też nie spotkałam takiego lekarza z powołaniem, jak ten weterynarz. Zaadoptowałam psa i teraz siedzi tu koło mnie i patrzy jak piszę, z piłeczką w zębach i czeka, aż się z nim pobawię.